Menu witryny

Grafika strony

Odnośniki

Polecamy

Ścieżka powrotu

Treść strony

Nie milkną echa po piątkowej prapremierze „Kociewskiego Wesela” w wykonaniu zespołu Kociewska Familija z Pinczyna. Dziś przedstawiamy fantastyczną obsadę spektaklu, a inicjatorka całego wydarzenia – Zyta Mikołajewska – specjalnie dla tych, którzy nie widzieli jeszcze przedstawienia – przygotowała krótką opowieść o naszych kociewskich, weselnych zwyczajach… Przypominamy jednocześnie, że „Kociewskie Wesele” powróci już na przełomie stycznia i lutego! Zespół zamierza bowiem wystawić „Kociewskie Wesele” w naszym Gminnym Ośrodku Kultury w Zblewie – już dziś wszystkich serdecznie zapraszamy!

JESZCZE O NASZYM „KOCIEWSKIM WESELU” SŁÓW KILKA…

Na niektórych kociewskich wsiach są nadal żywe tradycje kultury ludowej. Jednak przed laty były one o wiele bogatsze. Niektóre zwyczaje funkcjonują w zmienionej formie, wiele całkowicie już zaginęło. Do przepięknych, bogatych zwyczajów na Kociewiu należał obrzęd weselny, który zachował się już tylko we wspomnieniach najstarszych mieszkańców. Realizując spektakl pt. „Kociewskie wesele” staraliśmy się wiernie odtworzyć i przypomnieć ten piękny ceremoniał.

Dawniej wesela na Kociewiu odbywały się bardzo uroczyście i z określonym ceremoniałem. Wstępne formalności załatwiał rajek. Tę rolę pełnił zwykle dobry wygadany krewniak lub sąsiad zakochanego chłopaka. Kiedy sprawy przybierały korzystny obrót, zapraszano rajka po raz drugi. Wtedy ostatecznie uzgadniano sprawy majątkowe i wyznaczano dzień zmówin, które zawsze odbywały się w domu panny młodej. Zapraszano na niemłodego i jego rodziców oraz obowiązkowo rajka. W czasie zmówin rodzice obojga młodych ostatecznie załatwiali sprawy majątkowe i uzgadniali terminy zaręczyn i wesela. Zaręczyny odbywały się w gronie bliskich krewnych i sąsiadów. Przy wkładaniu pierścionków na palce narzeczonych, rajek obowiązkowo musiał wygłosić przemówienie podkreślające ich zalety. Po tej uroczystości rozpoczynały się przygotowania do wesela. Kilka tygodni przed weselem narzeczeni osobiście zapraszali gości. Każdy kto zaproszenie przyjął, poczuwał się do obowiązku dodania swego udziału na stół weselny. Była to najczęściej gęś albo parę kur, masło czy jajka. W ten sposób na ucztę weselną składali się wszyscy zaproszeni. Przed ślubem panna młoda śpiewając żegnała się czule z rodzicami, rodzeństwem, dziękując za wychowanie i opiekę. Do kościoła jechali wszyscy na wozach razem z muzykantami, którzy przez całą drogę grali na trąbach. Po ślubie udawano się do karczmy, w której bawiono się przy zastawionych stołach. O północy następowały oczepiny. Panna młoda żegnała się z rodzicami i rodzeństwem śpiewając piosenkę „Kulna ja mój wiónek lawendowy...”. Druhny zdejmowały jej wianek i welon, a pan młody w tym czasie wkupywał się do grona małżonków. Potem następował taniec oczepinowy, podczas którego panna młoda gotowa była tańczyć z każdym obecnym mężczyzną. Obowiązywał jednak warunek: mężczyzna musiał zbić talerz brzęczącą monetą. Aby to zrobić, należało rzucać weń duże talary. Po skończonych tańcach kumy- mężatki zakładały na głowę panny młodej czepek, przyjmując ją w ten sposób do swojego grona. W ten sposób kończył się kulminacyjny punkt wesela. Później wszyscy zasiadali do wspólnego posiłku, po czym bawili się dalej do rana.

/Zyta Mikołajewska/

  • obsada

wstecz

Jednostki

Mapa

[obiekt mapy]

Informacje techniczne