Polecamy
Ścieżka powrotu
Treść strony
W sobotę 25 lipca w gościnnym Tomaszewie - wielkie żniwa! Tradycyjne, jak to kiedyś bywało...
KOSY POSZŁY W RUCH – CZYLI ŻNIWA W TOMASZEWIE
To niezwykłe, swojskie i serdeczne wydarzenie o wyjątkowej atmosferze. A wszystko to z inicjatywy i na zaproszenie sołtys Jolanty Gdaniec i jej bliskich.
- "Chceta so przybaczyć, jak wyglondeli żniwa u Waszych babkow i dziadków? Przyjedźta do Tomaszewa! Bandzim kosić żyto kosami, wionzać snopki i stawiać sztygi. Czekomy na Was! Poczanstujim Was swojskim chlebem z leberko i czarno kiszko, napsijeta sie kawy zbożowy i kompotu. Bandzie tyż kuch z glancem. Odziejta sie do żniw i przyjeżdżajta!"- zapraszała Pani Sołtys, a na jej zaproszenie nadzwyczaj licznie odpowiedzieli mieszkańcy i goście. Takiej frekwencji jeszcze nie było! Pogoda również spisała się na piątkę.
Tomaszewskie żniwa już tradycyjnie rozpoczęli gospodarze. Ścięcie pierwszych kłosów to ich przywilej i powinność. Pierwszy za sierp, a potem kosę złapał więc Andrzej Gdaniec – a po nim przejął to syn. I znów, jak przed laty, żniwiarze ruszyli do pracy, w ruch poszły kosy, a na polu stanęły sztygi. Było pracowicie i gwarnie, a po pracy na żniwiarzy czekał tradycyjny, swojski poczęstunek.
Żniwa w Tomaszewie to nie tylko wspaniała integracja poprzez wspólną pracę, ale także możliwość poznania naszych tradycji przez młode pokolenie. Starsi uczą młodych, a powodzenie żniw to efekt zaangażowania i współpracy wielu osób. Praca - trudna, ale dająca wiele radości i satysfakcji. Dla wielu to swoista sentymentalna podróż w czasie – do żniw w rodzinnym domu albo u dziadków.
Pani Sołtys dziękuje wszystkim za tak liczną obecność, wspólną pracę, rozmowy i biesiadę.







































